logo
 Pokrewne IndeksAnne McCaffrey Pern 12 Chronicles of PernAnne McCaffrey Ship 06 The Ship ErrantLong Julie Anne Pennyroyal Green 06 Gra o markizaMcCaffrey Anne Jezdzcy Smokow 08 Opowiesci NerilkiAnne Mccaffrey Cykl Pegaz (02) Lot PegazaGR790. (Duo) Winston Anne Marie Szczęśliwy powrĂłtAnne McCaffrey Planet Pirates 3 Generation WarriorsAnne McCaffrey Pern 00 ThreadfallNa jedną kartę Barbour Anne(1)Mallory Anne Sekret kurtyzany
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lafemka.pev.pl



  • [ Pobierz całość w formacie PDF ]

    dam z towarzystwa, które z różnych przyczyn nie wyjechały na zimę do wiejskich rezydencji
    albo do Bath. W każdym razie okazało się, że pani Flynn i jej przyjaciółka nie mają ani jednego
    wolnego wieczoru przez najbliższe dwa tygodnie.
    - To takie przyjemne! - wykrzyknęła Bridget, kiedy omawiały z Emmą, w co ubiorą się na tańce,
    mające uświetnić zaręczyny panny Dawlish z panem Edgertonem. - Chyba włożę tę pąsową
    suknię, a ty musisz wystroić się w tę niebieską od madame Veronique. Wyglądasz w niej bosko,
    Emmo.
    - Nie powinnaś jej była kupować, Bridget. Jest piękna, ale kosztowała fortunę.
    - Jest warta każdego pensa. Gdybyś do mnie nie przyjechała, musiałabym zaangażować jakąś
    zrzędliwą, podstarzałą matronę i nie otrzymałybyśmy ani połowy tych zaproszeń.
    Jeśli nawet Bridget domyślała się przyczyny, dla której zostały tak dobrze przyjęte przez
    śmietankę towarzyską, to nie oświeciła w tym względzie przyjaciółki. Chociaż sama pochodziła
    z rodziny szlacheckiej, wiedziała, że jej małżeństwo nie zapewniało wstępu na londyńskie
    salony, i gdyby przenieśli się tu z Bertiem, jak planowali, musieliby znacznie dłużej czekać na
    akceptację.
    To był prawdziwy dar losu, że zaprotegował je ktoś taki jak markiz Lytham, i Bridget zamierzała
    w pełni to wykorzystać. Nie kryła, że nie ma nic przeciwko tańcom, ponieważ okres żałoby się
    skończył, a jej majątek aż nadto wystarczał, by nie brakowało jej partnerów na wieczorku Lucy
    Dawlish.
    Paru adoratorów od razu przenikliwie oceniła jako łowców posagu, ale znalezli się też tacy,
    których nie można było wrzucić do tego samego worka. Toteż bawiła się świetnie i, prawdę
    mówiąc, Lindisfarne niemal wywietrzał jej z głowy. Nagle pojawił się w drzwiach i ruszył prosto
    w jej kierunku. Po zakończonym tańcu usiadła obok Emmy i zabrakło jej tchu, kiedy zobaczyła
    wyraz jego twarzy. Wyglądał jak drapieżnik polujący na ofiarę.
    - On tu jest! - Chwyciła Emmę za ramię. - Przyjechał.
    - Lindisfarne? - Emma odwróciła się i przyjrzała nadchodzącemu mężczyznie. Przebiegł ją
    zimny dreszcz. W hrabim było coś, co instynktownie wzbudziło jej niechęć. -Och, Bridget...
    Przyjaciółka wpatrywała się w niego niczym królik zahipnotyzowany przez węża. Hrabia był
    niewątpliwie jednym z najprzystojniejszych mężczyzn, jakich Emma widziała -ciemny, o nieco
    posępnej urodzie, miał przeszywające, jasnoniebieskie oczy i czarne jak smoła włosy, gęste i
    kręcone, ostrzyżone na krótko. Pełne, zmysłowe usta wykrzywiał grymas. Ogólnie rzecz biorąc,
    było w nim coś złowrogiego.
    Dlaczego Bridget uważa, że jest fascynujący? Emma nie mogła tego zrozumieć. Na tej sali było
    kilku co najmniej równie interesujących dżentelmenów. Od pierwszej chwili poczuła do
    hrabiego antypatię.
    - Droga pani Flynn - rzekł miękko Lindisfarne, pochylając się nad ręką Bridget. Przypominał
    Emmie wielkiego kota krążącego wokół bezbronnej myszy w oczekiwaniu na moment dogodny
    do ataku. - Czy przybyłem za pózno, żeby zdobyć taniec u pani?
    - Obawiam się, że mam już pełen karnet - odparła Bridget lekko zduszonym głosem. - Nie
    spodziewałam się pana. Zachowałabym może jeden wolny taniec, gdyby dał pan znać o
    przyjezdzie.
    - Zatrzymały mnie interesy, ale już jestem i w przyszłości będę domagać się swoich praw,
    zapewniam.
    Obrzucił Bridget spojrzeniem tak jawnie pożądliwym, że Emmie zabrakło tchu. Jak on śmie
    zachowywać się tak nieprzyzwoicie przy innych? Nie ma żadnych względów dla reputacji
    Bridget? A ona chyba całkiem straciła rozum, bo wpatrywała się w niego jak w obraz.
    - Pani Flynn... jak rozumiem, to nasz taniec?
    - Och... tak, oczywiście. - Bridget podała rękę młodemu mężczyznie, który się przed nią skłonił.
    - Wybaczy pan - zwróciła się do Lindisfarne'a. - Proszę... niech pan zostanie i dotrzyma
    towarzystwa pannie Sommerton.
    Emma skrzywiła się z niechęcią, odprowadzając wzrokiem przyjaciółkę. Nie miała partnera na
    ten taniec, ale zdecydowanie wolałaby siedzieć sama, niż zmuszać się do konwersacji z
    mężczyzną, który - jak instynktownie czuła - mógł okazać się niebezpieczny dla Bridget, a nawet
    dla nich obu.
    - Panna Emma Sommerton... - Lindisfarne zwrócił się ku niej z nagłym ożywieniem.
    Początkowo ją zignorował, przypuszczając szturm do Bridget, ale teraz wzbudziła jego
    zainteresowanie. Emma skuliła się pod jego natarczywym wzrokiem. - Ach tak, dama do
    towarzystwa pani Flynn. Wspominała, że zaprosi panią na jakiś czas.
    - Tak, milordzie - odparła Emma chłodno. %7łałowała, że włożyła twarzową, niebieską suknię i
    zmieniła dawną, skromną fryzurę. Nie podobał jej się sposób, w jaki Lindisfarne na nią patrzył. -
    Przyjaznimy się od niepamiętnych czasów. Bridget jest mi bardzo bliska.
    Nie wiedziała, czemu uznała za stosowne to podkreślić. Może podświadomie chciała dać mu do
    zrozumienia, że przejrzała jego intencje i że zrobi wszystko, aby pokrzyżować mu plany. Bridget
    popełniłaby wielki błąd, godząc się zostać kochanką tego mężczyzny - albo nawet jego żoną.
    Emma nabrała przekonania, że Lindisfarne nie jest przyzwoitym człowiekiem i unieszczęśliwi
    Bridget.
    Hrabia obrzucił ją uważnym spojrzeniem i domyśliła się, że wyczuł jej wrogość.
    - Cóż, hojność pani Flynn musi zjednywać jej powszechną sympatię, panno Sommerton.
    Emma zaczerwieniła się. Czyżby to była aluzja, że wie, kto zapłacił za jej suknię?
    - Bridget jest dobrą przyjaciółką.
    - Pani Flynn zupełnie nie potrafi zarządzać majątkiem, jaki dostał się w jej ręce - ciągnął hrabia.
    - Dlatego właśnie zwróciła się do mnie. Zamierzam się nią zaopiekować, dopilnować, żeby nie
    padła ofiarą naciągaczy i łowców posagu.
    Czy to było ostrzeżenie? Emma zdawała sobie sprawę, że to grozny przeciwnik. Z pewnością
    dołoży wszelkich starań, żeby osłabić jej wpływ na przyjaciółkę. Bridget zrobi w końcu, co
    zechce, oczywiście. Emma nie miała prawa niczego jej narzucać. Gdyby jednak spytała ją o
    zdanie, poradziłaby jej zerwanie wszelkich kontaktów. Ten człowiek to żarłoczny wilk, który
    połknie jej biedną przyjaciółkę wraz z całym majątkiem jednym kłapnięciem szczęki.
    Bridget byłaby bardzo niemądra, powierzając się jego opiece, lecz wszystko wskazywało na to,
    że dała się omotać. Emma nie była pewna, czy nie jest już za pózno, żeby ją uratować. Wiedziała
    też, że musi zachować największą ostrożność, bo i z niej nic nie zostanie.
    ROZDZIAA PITY
    - Nie miałabyś ochoty pojechać do Bath, ciociu? - spytał Lytham, podając lady Agacie Lynston [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • aureola.keep.pl