logo
 Pokrewne IndeksCrownover Jay Zaryzykuj ze mną 02 Zaryzykuj miłość0855. Leclaire Day Książęce pary 02 Miłość czy koronaDay Leclaire Książęce pary 02 Miłość czy korona.pdbfMichaels Kasey Walentynki (1998) 01 Z wyrazami miłości, EmmalineCartland Barbara Najpiękniejsze miłości 85 Tajemniczy markizPaul Susan Spencer 01 Przysięga miłościChristopher Moore Wyspa Wypacykowanej Kapłanki Miłości0976. Harper Fiona Melodia miłości1014. Schield Cat Miłosne porachunkiOne Night Stand 1 One Night Stand J. S. Cooper and Helen Cooper
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lafemka.pev.pl



  • [ Pobierz całość w formacie PDF ]

    głos Judy wskazywał, że jest równocześnie zaniepokojona i zaskoczona.  Kiedy
    twoja ciotka zadzwoniła i poradziła mi, żebym sprawdziła, co się stało, byłam
    zupełnie zbita z tropu.
     Sprawdziła? Co?
    Teraz dopiero Joe przypomniał sobie o Delii. Przy całym zamieszaniu związanym z
    chorobą Teddy'ego, pielęgniarką i porządkami w domu zapomniał, że w budynku
    naprzeciwko, gdzieś za tymi zasłonami, których Lizzie Weaver nigdy nie chciała się
    pozbyć i których nigdy nie odsłaniała, jest cały czas ciotka Delia.
    Judy  jak się wydawało  była niezadowolona i rozczarowana z jakiegoś
    powodu. Od razu go poinformowała, że miała już przyjemność spotkać tę uroczą
    sąsiadkę, która była na tyle miła, że zabrała Marilyn na przejażdżkę.
     Ale chyba, Joe, nie jesteś tak naiwny, żebym ci musiała tłumaczyć, do czego ona
    zmierza.
     Do czego zmierza?
     Oczywiście! O, Boże! Ale jesteś naiwny; to przecież tak stara metoda jak świat.
    Zobaczyła na horyzoncie atrakcyjnego wdowca, więc jaki może być lepszy sposób,
    żeby mu przypaść do gustu, od zajęcia się jego córką? No chyba wpadłeś na to, co?
     Jesteś niepoważna.
    Joe musiał się odwrócić do pielęgniarki, która weszła właśnie do pokoju mówiąc, że
    temperatura się utrzymuje i że będzie musiała wyjść o piątej, oraz zapytała go o
    zupę.
     Trzeba się gdzieś rozglądnąć. Nic się nie da zrobić z tą gorączką? A może okłady
    z lodu?
     Nic ci nie jest, Joe?
     Nie, nic. W porządku  powiedział przykładając z powrotem słuchawkę do
    ucha.  Tak, w porządku, jak tylko może być z facetem, który ma chore dziecko,
    wyrzuty sumienia i plagę mrówek.
    Wyciągnął pudełko papierosów i zapalił jednego. Nie miał zupełnie ochoty na tę
    rozmowę, bo wiedział, że w sytuacji, w której się znajduje, nie ma co liczyć na Judy.
     Strasznie mi ciebie żal, kochanie. Tyle problemów i kłopotów! Ale jakoś udaje ci
    się przy tym wszystkim przesiadywać godzinami z tą uroczą
    sąsiadką w samochodzie, i ona też znajduje czas, żeby spędzić całe przedpołudnie u
    ciebie. Myślisz, że to dobry przykład dla dwóch dorastających córek?
    Delia nie marnowała czasu.
     Tak myślę! Nie uważam, żebym dawał w czymkolwiek zły przykład. -Wiem, co
    mam robić bez wtrącania się i nadzoru Delii czy twojego.
    Przestało go w ogóle interesować, co Judy może sobie pomyśleć. Może miał już
    dość zwracania mu uwagi, że robi coś niewłaściwie. Albo zarzutów, że nie jest
    dobrym ojcem. Przecież cały czas próbuje robić, co może, a wszyscy jeszcze mają
    do niego pretensje. Okazuje się, że nawet dzieci myślą, że chce je zostawić. Sheila
    nazwała go potworem, a teraz Judy twierdzi, że daje zły przykład. Tego już chyba za
    wiele!
     Słuchaj, mam tutaj małe dziecko, które gorączkuje. Do tego jeszcze pielęgniarkę.
    Wydaje mi się, że sam zaczynam mieć dreszcze i dostałem gorączki, a wszystko, co
    mam do jedzenia, to trochę kawy.
     Kochanie, miesza ci się coś. Kawę się pije  nie je.
     I nie mam czasu ani ochoty dyskutować na temat tego, co moja nieoceniona
    ciotka mogła nagadać. Mam rodzinę, którą się muszę zająć. Właściwie to mam tyle
    rzeczy, którymi się muszę zająć, że...
    Przerwał na moment, żeby sobie dodać odwagi. Bo czemu właściwie nie miałby
    tego powiedzieć. Kiedyś trzeba, skoro tak postanowił. Cóż może stracić?
     ...że może skreślisz mnie ze swojej listy. Zresztą słyszałem, że ostatnio kręci się
    koło ciebie jakiś bogaty osobnik. Zostań z nim. Ja mam trójkę dzieci  zostaję z
    nimi.
     Joe!  krzyknęła gorączkowo i jakby z przestrachem  Joe! Ale on już odłożył
    słuchawkę.
    To załatwiało jedną ważną sprawę. Poczuł ulgę. Przyszło mu do głowy, że powinien
    był już to zrobić dużo wcześniej. Właściwie to nie powinien się był z nią nigdy
    wiązać. Jak to się stało, że łączyły go tak bliskie stosunki z kobietą, która w ogóle
    nie była w jego typie?
    Poszedł sprawdzić, jak śpi Teddy, przeszedł do kuchni po kanapkę i kawę i wrócił z
    powrotem do pokoju gościnnego, rozmyślając nad Judy.
    Niewątpliwie dużą rolę odgrywała jej uroda. I miała to, co niektórzy określają klasą.
    Inne kobiety, które znał, włączając w to Elsę, nie były takie. Przy Judy wyglądałyby
    na prowincjuszki. I może to właśnie go przyciągało  to, że była po prostu inna.
    A Sheila? Przy niej człowiek czuje się zupełnie inaczej. Nawet jeśli ona ma jakieś
    pretensje albo mówi, co należy robić, to mówi to w jakiś kojący sposób. Zastanawiał
    się, jak by to było, gdyby Sheila była na miejscu Judy, ale momentalnie doszedł do
    wniosku, że pewnie nie widziała w nim mężczyzny, a cały czas traktowała go jako
    zagubionego ojca, któremu należy pomóc.
    Jak do tego doszło? ? zastanawiał się zmywając naczynia. Czy jest już w tej
    dziewczynie zakochany? A nawet jeśli tak, to co to zmieni?
    Wrócił jeszcze raz do pokoju Teddy'ego. Chłopak przebudził się i złapał go
    kurczowo za rękę.
     Tato, śniło mi się, że się zgubiłem w lesie. I taki leśny duch chciał mnie złapać.
    Okropnie się bałem, tato. Nie chcę się zgubić!
    Przytulił dziecko do siebie i odczuł z całą siłą, co znaczy miłość ojcowska. Jak mógł [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • aureola.keep.pl